Malezja na widelcu, czyli o egzotycznej kuchni i street foodzie

Do tego posta zabieraliśmy się dość długo, głównie dlatego, że temat kulinarnej Malezji jest bardzo rozległy... ale udało nam się zebrać trochę konkretów, które mamy nadzieję przydadzą się innym podróżującym po tym pięknym kraju! :)

My pokusiliśmy się o małe podsumowanie tego, co widzieliśmy, próbowaliśmy i o czym czytaliśmy! Zobaczcie sami :)

- 1 -
STREET FOOD



Street food to najtańsza i najsmaczniejsza forma stołowania się w Malezji. Polecamy ją każdemu, kto nie boi się nieco ubrudzić, siedzieć na plastikowych krzesełkach i przede wszystkim szuka nowych smaków!

Uliczne budki z jedzeniem znajdziecie na każdym kroku, ale najwięcej jest ich wieczorami. Mieszkańcy Malezji uwielbiają street food, ale nie ma się czemu dziwić: ceny są obłędnie niskie a to, co można zjeść jest obłędnie smaczne, świeże i przygotowywane na naszych oczach :)

Wyspa Penang uznana została za street foodowe królestwo - faktycznie, ilość budek z jedzeniem, jakie można tam zobaczyć na każdym kroku jest niesamowita!

Wśród potraw, jakie możecie spróbować w street foodzie kilka zwróciło naszą uwagę, zobaczcie sami:



Kawałki kaczki podawane wraz z noodlami, sosem z warzywami i odrobiną bulionu.

Ni to zupa, ni to makaron z mięsem - w miesce znajdziecie również bulion, w którym obtaczany jest makaron. Kaczka obłędna, krojona na kawałki, które łatwo złapać patyczkami. Łyżka do zjedzenia bulionu również jest pomocna przy konsumpcji ;)













Nasi lemak, czyli sakiewka zrobiona z liści bananowca w której kryje się ryż z dodatkiem krewetek, albo kurczaka. 

Zdecydowanie warto spróbować, tym bardziej, że podobno jest to jedno z ulubionych dań street foodowych w Malezji :)















Lok lok, czyli obłędny system "patyczkowy". Do dyspozycji jest sporo składników, każdy wbity na patyczek z kolorową końcówką. Wśród składników znajdziecie zarówno warzywa, jak i kawałki mięsa i owoce morza. Składnik na patyczku podgrzewa się (lub gotuje) we wrzącej wodzie, macza w sosie i zjada stojąc tuż obok stoiska. Jak macie dość, przekazujecie pęk patyczków sprzedawcy, a on podlicza Wasz rachunek zależnie od tego, jaki kolor mają końcówki patyczków.

Świetna zabawa i można spróbować wielu smaków w małych porcjach!





- 2 -
KUCHNIA TAJSKA, HINDUSKA I CHIŃSKA

Malezja pod względem kulinariów jest szczególnym miejscem. Kraj ten składa się z trzech narodowości żyjących w zgodzie, choć każda grupa celebruje i utrzymuje swoją tożsamość, wyrażając ją również w kulinariach.

W Malezji spróbujecie zatem bez problemy oryginalnej kuchni chińskiej, hinduskiej, jak również tajskiej i malajskiej.



Fantastyczna kuchnia hinduska to coś, czego nie możecie przegapić! Jest wyjątkowo tania i łatwo dostępna, szczególnie w dzielnicach typu Little India, które znajdziecie zarówno w Kuala Lumpur, jak i na wyspie Penang. 

Na zdjęciu kurczak Tandoori z tradycyjnymi sosami. Pyszny, aromatyczny i soczysty! Idealny z tradycyjnym plackiem Naan.












Egzotykę i ostrość znajdziecie w kuchni tajskiej i malajskiej, którą łatwo znajdziecie w przydrożnych barach i na ulicznych straganach.

Zupy podawane są zwykle z kurczakiem (ajam) lub krewetkami. Buliony zazwyczaj są mocno pikantne, dodawane są warzywa oraz świeże zioła (kolendra, szczypior, pietruszka).

Świetne i bardzo tanie jedzenie, które rozbudza zmysły całą gamą smaków, jakie możecie wyczuć w jednej małej zupce - absolutnie nie do przegapienia w dowolnej postaci!







Miska pełna szczęścia - tak mogę opisać cudownie aromatyczną tajską zupę Tom yam, gdzie bulion z dodatkiem mleka kokosowego, miesza się z kurczakiem, warzywami, trawą cytrynową, korzeniem imbiru i niesamowitą ostrością!

Absolutnie nasz faworyt jeśli chodzi o zupy z tamtego regionu świata!













Kuchnia chińska okazała się dla nas największym wyzwaniem. Uwierzcie, nie ma ona zbyt wiele wspólnego ze znanym nam "chińczykiem" na wynos... 

Puchate dim sumy okazały się najsmaczniejsze ze śniadania (tak, śniadania!), które widzicie na zdjęciu, choć miały w sobie części wieprzowiny, jakich zwykle nie jemy... Generalnie: dość specyficzna mieszanka smaków, tekstur i części mięsa, których nie jemy... Dla nas przeżycie dość traumatyczne, choć na pewno znajdą się smakosze ;)







- 3 -
OWOCE I WSZYSTKO, CO ŚWIEŻE

W kwestii owoców Malezja zaskoczy Was kompletnie! Królem jest tam durian, czyli najbardziej śmierdzący owoc na świecie. My akurat nie mieliśmy możliwości spróbowania go, bo podróżowaliśmy po Malezji poza jego sezonem, ale liczymy, że uda nam się to jeszcze nadrobić :) W Malezji można kupić praktycznie wszystko z durianem - ciasteczka, czekoladki, napoje, zaś sam owoc to nieproszony gość w hostelach, środkach komunikacji miejskiej i wielu miejscach publicznych - jego zapach jest podobno bardzo nieprzyjemny i wyjątkowo intensywny.

Na straganach znajdziecie mnóstwo egzotycznych owoców, których nazw nawet nie znamy. Poza smoczym owocem (dragonfruit), znajdziecie również karambolę, która po przekrojeniu ma piękny kształt gwiazdki, czy smaczne melony i arbuzy, które są dostępne cały rok. Próbowaliśmy również świeżej papai i jackfruit, który jest za duży, by kupować go całego i na szczęście można kupić go w małych kawałkach na straganach :)

Rada jest jedna: kupujcie co Wam wpadnie w oko i próbujcie, bo u nas takich owoców po prostu nie spróbujecie!



Podróż po obszarach wyspiarskich to idealna okazja, by kosztować owoców morza, które są pyszne i tanie. Świeże krewetki można dostać w różnej postaci, ta smażona smakowała nam wyjątkowo!




- 4 -
CIEKAWOSTKI

Cameron Highlands to jeden z bardziej znanych obszarów Malezji. Położony na najwyższych terenach kontynentalnej części Malezji, charakteryzuje się odmiennym klimatem, który idealnie nadaje się do uprawy herbaty. Zielone plantacje herbaty, które rozpościerają się po wyboistych terenach wyglądają wyjątkowo malowniczo. Warto podjechać tam, by zobaczyć te widoki, napić się herbaty i kupić jej kilka paczek (to świetny podarunek dla rodziny i znajomych :) nie kupujcie jednak zielonych, bo w CH rosną jedynie odmiany dające czarną herbatę).

Cameron Highlands to kraina specjalna również dlatego, że jest to jedyne miejsce w tym kraju, gdzie rosną ... truskawki! :) Mieszkańcy tamtych obszarów są z nich bardzo dumni, co dla nas może wydawać się dość dziwne ;) 



Na tym zakończymy naszą małą podróż kulinarną po Malezji. Z pewnością jest więcej do opowiadania, ale sami nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć! :)
W przygotowaniach do poznawania kuchni tego kraju pomógł nam bardzo blog mieszkającej na stałe w Malezji Zuzy - jeśli wybieracie się tam, jej wpisy będą dla Was wyjątkowo cenne, bo Zu pisze również o street foodzieowocach, jak i opisuje mnóstwo szczegółów pomocnych przy podróżowaniu po Malezji :)

Mamy nadzieję, że i nasz mini przewodnik dał Wam kilka ciekawych informacji! Malezja to piękny kraj pełen różnorodności, również kulinarnej - warto to sprawdzić samodzielnie! :)


3 komentarze:

  1. Twój artykuł jest bardzo interesujący. Lubię próbować nieznanego jedzenia, a szczególnie egzotycznych owoców. Carambolę i Smyczy owoc już jadłam. System patyczkowy Lok Lok wydaje mi się być fajny. Sama często jem patyczkami. Lubię kupować w sklepie ozdobne patyczki, a potem nimi jeść. Bardzo podoba mi się Twój artykuł. Widzę że włożyłaś w niego bardzo dużo pracy. Lubię pracowitych ludzi. Dobrej nocy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy za miły komentarz! :)

      Usuń
  2. Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam Twój artykuł. Podobają mi się zwłaszcza te patyczki lok lok, chyba by mnie trzeba odciągać od prób siłą :) Zwykle próbuję się tak nie "reklamować", ale jeśli masz chęć poczytać ciekawostki o kuchni z innego zakątka świata, to zajrzyj do mnie na blog - klika tygodni temu pisałam o kuchni Jamajki.

    OdpowiedzUsuń