cytrynowe ciasteczka Jamiego Olivera

Każdemu chce się, od czasu do czasu, coś pochrupać... W coś wgryźć...
Dla odmiany (od ulubionej czekolady), dziś pokażemy Wam ciasteczka przepisu Jamiego Olivera. Są bardzo aromatyczne i smaczne! :)


Składniki:
- 125 g masła w temperaturze pokojowej 
- 100 g cukru pudru  
- 1 jajko 
- 200 g mąki  
- Starta skórka z 2 cytryn 
- ¼ łyżeczki proszku do pieczenia  
- szczypta soli

Przygotowanie:

Utrzeć masło z cukrem, następnie dodać jajko i ubijać, aż uzyska lekką i puszystą konsystencję. Dodać skórkę cytrynową, proszek do pieczenia i sól, po czym miksując, dodawać partiami mąkę. Ciasto uformować w kulę, przykryć i włożyć do lodówki na co najmniej 2 godziny. Rozgrzać piekarnik do 180°C. Rozwałkować ciasto na ½ cm grubości i wyciąć mniejsze ciastka o dowolnym kształcie. Piec do zarumienienia, około 10-12 minut 

PS. Na wyciętych z ciasta kółkach wycisnęliśmy jeszcze stempel do ciastek :) Hasło EAT ME idealnie pasuje do  tych ciasteczek ;)






Smacznego!
M&M

Lekka sałatka z kurczakiem

Macie chęć na coś lekkiego, wiosennego i pysznego? Mamy wrażenie, że ta sałatka spełni Wasze wymagania... Sami sprawdźcie! :)


Składniki:

- mieszanka sałat bądź ulubiona sałata
- pomidorki koktajlowe
- pomarańcz
- kilka orzechów włoskich
- pestki dynii
- dwie piersi z kurczaka
- połowa papryczki chilli, ząbek czosnku, połowa cytryny i ulubione przyprawy do marynaty
- oliwa z oliwek, sok z cytryny, syrop klonowy (lub miód), sól i pieprz do dressingu

Przygotowanie:

Piersi z kurczaka dokładnie myjemy, osuszamy i usuwamy wszystkie niepotrzebne błony. Nacieramy drobno pokrojony czosnkiem, posiekanym chilli i ulubionymi przyprawami dla smaku (u nas bazylia i szczypta ziół dalmatyńskich). Skrapiamy sokiem z połowy z cytryny i jeszcze raz nacieramy piersi z kurczaka. Pierkarnik nagrzewamy do 200 'C i wkładamy naszego kurczaka w naczyniu żaroodpornym na ok. 15 minut. Wyjmujemy i dajemy mięsu odpocząć. W między czasie przygotowujemy dressing, w którym wymieszamy sałatę - 3 łyżki oliwy ubijamy z łyżką sok z cytryny, po czym dodajemy łyżeczkę syropu klonowego. Doprawiamy solą i pieprzem. Polewamy sałatę mieszając ją delikatnie rękami. Sałatę rozdzielamy na talerze, po czym układamy pomidorki koktajlowe, orzechy włoskie i wykrojone cząstki pomarańczy (sposób jest prosty - pomarańczy pozbawiamy góry i dołu odcinając je nożem i na takim spodzie kładziemy na deskę; następnie zaczynając od góry odcinamy skórę nożem, obracamy i powtarzamy czynność; tak obranego pomarańcza chwytamy w dłoń i nacinając nożem przy błonkach, wykrajamy cząstki pomarańczy). Piersi z kurczaka kroimy w ukośne paski i wykładamy na sałatę. Rozgrzewamy suchą patelnię, na którą wrzucamy garść pestek z dynii. Prażymy je przez ok. 2-3 minuty mieszając co jakiś czas. Posypujemy nimi sałatę i podajemy.




Smacznego!
M&M


rozgrzewająca zupa cebulowa

Trochę nas nie było, wybaczcie ;) wracamy już do blogowania i mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się pokazać Wam więcej naszych kulinarnych pomysłów, smaków i podróży! :)

Zima nieco odpuszcza, ale pani M. nieco choruje, więc dziś pomysł na rozgrzewającą zupę cebulową! Kto się skusi? ;)

Składniki:
1 kg cebuli
1,5 l bulionu drobiowego
100 ml białego (pół)wytrawnego wina
25 g masła
tymianek, sól, pieprz

Przygotowanie:
Cebulę obieramy i kroimy w pióra lub półtalarki. W garnku z grubym dnem rozpuszczamy masło, po czym dodajemy naszą cebulę. Dusimy na małym ogniu około 10 minut do momentu, gdy cebula zacznie się karmelizować, stanie się lepka i będzie sprawiać wrażenie bardzo miękkiej. Następnie wlewamy wino i podkręcamy ogień. Czekamy kilka minut aż całość wina odparuje. Na końcu dolewamy przygotowany wcześniej bulion, dodajemy pół łyżeczki tymianku i gotujemy 15-20 minut. Zupę podajemy w małych miseczkach posypaną startym serem. Dobrze smakuje z grzankami! ;)






Smacznego!
M&M


pierniczymy na całego!

Oj tak, pierniczymy i to w sporych ilościach... ;)

Mamy już takie wrażenie, że robienie pierniczków przed świętami stało się naszą małą tradycją, więc pielęgnując ją, w tym roku zrobiliśmy podwójną ilość tych korzennych smakołyków ;) Święty Mikołaj przyniósł panu M. w prezencie zestaw foremek od Jamiego Olivera, więc mieliśmy dobry pretekst do wypróbowania ich ;)




Przepis i szczegóły dotyczące wykonania znajdziecie w naszym zeszłorocznym poście, TUTAJ, jeśli jednak chcecie zrobić większą ilość pierników, to pomnóżcie razy dwa (lub więcej ;) ilość składników.




Ciasto musi swoje odczekać, więc pamiętajcie, by potrzymać je w chłodnym miejscu przez jakieś 2 godziny. Wycinając pierniczki pamiętajcie, by każdorazowo odkładać niewykorzystywaną część ciasta do lodówki - pod wpływem ciepła składniki sprawiają, że masa robi się kleista i ciężko wycinać z niej kształty.

Pierniki pieczemy krótko, bo około 10 minut w 170 stopniach.

Pamiętajcie również o tym, by trzymać je na wierzchu przez kilka dni, a później schować je do puszki, lub słoika ;) Szczerze mówiąc ten czas jest najtrudniejszy, bo przechodząc obok pierników aż ciężko powstrzymać się, by jakiegoś nie podgryźć ;)

Smacznego pierniczenia ;)





Świąteczne przygotowania w opcji low budget

Dziś będzie mało o "widelcach", ale za to będzie wyjątkowo stylowo ;)

W galeriach handlowych i sklepach wnętrzarskich od listopada czają się świąteczne dekoracje, jednak dekorowanie domu przed grudniem to spora przesada. Jako, że dziś oficjalnie zjadłam już drugą czekoladkę z kalendarza adwentowego (tak, tak, mam taki kalendarz ze słodkim misiem przebranym za św. Mikołaja!), to myślę, że pora pokazać kilka pomysłów na udekorowanie domu w świątecznym stylu i to tak, jak lubię najbardziej, czyli w opcji low budget! :)

Lubię dekoracje skupione w jednym miejscu, małe aranżacje stworzone ze świeczników, świeczek, "kurzołapaczy" i bombek. Na te ostatnie jest jeszcze za wcześnie, ale grudzień to dobry moment, żeby wprowadzić do wnętrz ciepłe światło świec i zimowe, klimatyczne drobiazgi ;) Tego typu aranżacje możemy porozstawiać po całym domu i tym sposobem dodamy mieszkaniu na prawdę świątecznego uroku!

Na pierwszy ogień: wieniec adwentowy. Świece kupiliśmy w Ikei, każda ma numer symbolizujący tydzień adwentu. Za podstawę służy taca, również z Ikei. Nieco koloru dodały tu czerwone ozdoby choinkowe (małe jabłka, drewniany aniołek i materiałowe serducho), zaś srebrny blask uzyskałam obwijając wszystkie świece ozdobą z Ikei (kosztowała jedynie 30 centów!) ;)





Wśród moich zakupowych faworytów mam kilka drobiazgów, które na prawdę kosztowały grosze, a przy odpowiednim wykorzystaniu dają fenomenalny efekt...

Czarną, metalową latarenkę kupiłam w Pepco. Kosztowała około 20 złotych. Bardzo podobne widziałam w wielu sklepach, ale zawsze powstrzymywały mnie ich ceny. Srebrną sarenkę znalazłam w Carrefourze. Błąkała się między bombkami i dzwoneczkami, uznałam, że będzie fantastycznym dodatkiem... ;) Serduszko z małych dzwoneczków kupiłam w Primarku, to były bardzo dobrze wydane 2 euro ;) Podobną kwotę wydałam na szklaną fuksjową choinkę w Home&You. Była z poprzedniej kolekcji, więc cena była aż o 70% niższa!



Te i wiele innych dodatków wykorzystałam do stworzenia moich świątecznych aranżacji. Bez zbędnego opisywania, po prostu je zobaczcie :)




Muszę przyznać, że pokój gościnny zaczyna być bardzo klimatyczny. Każdy mały aranż sprawia, że mieszkanie błyszczy się od świec, szkła, metalu i srebrnych dodatków. Zdecydowanie polecam mieszanie ze sobą tych materiałów, ponieważ pięknie odbijają światło. Właściwie, im więcej źródeł światła świec, i im więcej możliwości ich odbicia, tym piękniej. Jeśli nie macie srebrnych tacek, czy talerzy- wykorzystajcie lustro. Tafla, na której ustawione będą świece, będzie również bardzo efektowna.

Aranżacja poniżej ostatecznie zyskała jeszcze dwa szklane świeczniki w kształcie gwiazd. Moim absolutnym faworytem jest tutaj mały ceramiczny domek z Empiku, kosztował kilkanaście złotych ;) Wysoki świecznik to mój handmade: ozdobiłam go wytrawiając szkło w ozdobny, barokowy wzór. Na prostej butelce, drugi ozdobnik z Ikei ;)

Mam nadzieję, że te kilka świątecznych dodatków przypadło Wam do gustu i może Was zainspirują! ;) Święta to przecież taki piękny czas, skoro buszujemy po sklepach w poszukiwaniu prezentów, warto też poświęcić chwilę na szukanie dodatków do mieszkania. Efekty będą tego warte, jestem pewna!

Pozdrawiam!
Pani M.




pancakes z syropem klonowym

Lubimy niedzielne śniadania: są smaczne i rozpieszczają podniebienie ;) Dziś polecamy klasyczne pancakes, które z dodatkiem syropu klonowego, pomarańczy i dobrego soku są fantastyczną opcją niedzielnego przywitania dnia! :)




Składniki na pancakes:
- suche:

1 szklanka mąki
2 łyżki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
- mokre:
1 szklanka mleka
2 łyżki oleju roślinnego
1 jajko

Przygotowanie:
Suche składniki odmierzamy, łączymy w misce. W drugiej misce łączymy wszystkie składniki mokre, a następnie wsypujemy wcześniej przygotowaną sypką mieszankę. Mieszamy do połączenia się, jednak bez przesadnej skrupulatności - małe grudki nadadzą pancakesom wspaniałej konsystencji.
Placuszki smażymy na lekko wysmarowanej tłuszczem patelni nakładając po 2-3 łyżki ciasta. Smażymy do zarumienia się pancakesów.

Pancakes polewamy syropem klonowym i posypujemy cynamonem - jemy póki ciepłe! :) Owocowy dodatek idealnie podkręci smak, dlatego do słodkich placuszków skroiliśmy pomarańcze, a także wybraliśmy 100% sok grejpfrutowy Tymbark, jako naszą szklankę soku do śniadania! :)

Smacznego!



domowa karpatka

Jesteśmy wielkimi łakomczuchami... i choć pan M. twierdzi, że nie jest, to ja swoje wiem ;) oboje lubimy słodycze, a te domowe, najbardziej!

Ja osobiście uważam, że najprzyjemniejszą rzeczą pod słońcem są właśnie słodkości! Czekolada, ciasteczka, ciasta... Wystarczy słodki kawałek, do niego pyszna kawa lub herbata i można zapomnieć o całym świecie! Z tą karpatką na pewno można zapomnieć o wszystkim, łącznie z dietami i zasadami ;) ale co tam... warto! Co więcej: czasem wręcz trzeba! :)



Składniki

Oryginalny przepis tutaj.

- na ciasto:
200 g masła
1 szklanka (250 ml) wody
1 szklanka mąki
4 jajka
pół łyżeczki proszku do pieczenia

Przepis:
Do garnka wlewamy wodę i dodajemy masło. Zagotowujemy, po czym ściagamy z kuchenki, dodajemy mąkę i energicznie mieszamy. Całość ma się połączyć, a ciasto powinno odchodzić od ścianek. Po ostygnięciu dodajemy proszek do pieczenia i miksujemy wbijając po jednym jajku. Ciasto na końcu powinno być gęste i ciągnące się. Blaszkę do pieczenia smarujemy masłem (lub wykładamy papierem do pieczenia) i wykładamy cienką warstwę ciasta. Pieczemy ok. 25 minut w temperaturze 200' C. Pamiętajcie, że potrzebujemy upiec dwie warstwy, aby ciasto przełożyć kremem. Nic nie szkodzi gdy w pewnych miejscach wyrośnie nierównomiernie, taki urok karpatki.

- na krem:
500 ml mleka
200 g masła
1 żółtko
3/4 szklanki cukru pudru
2 łyżki mąki pszennej
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka aromatu waniliowego

Przepis:
Mleko wlewamy do garnka (wcześniej odlewając sobie pół szklanki do dalszych celów) i zagotowujemy. Do pozostałego mleka dodajemy żółtko, oba rodzaje mąki i mieszamy do pozbycia się grudek. Dodajemy do zagotowanego mleka i energicznie mieszamy. Gotujemy około 1 minuty na wolnym ogniu do zgęstnienia naszego budyniu. Odstawiamy do ostygnięcia i w między czasie ucieramy miękkie masło z cukrem pudrem na puszystę masę. Gdy nasz budyń już ostygł, możemy po jednej łyżce dodawać go do utartego masła. Tak zmiksowana całość powinna dać nam wspaniały krem.



Nasze upieczone, ostudzone spody przycinamy tak, aby pozbyć się większych gór i przekładamy kremem. Posypujemy dla dekoracji cukrem pudrem i zajadamy! Karpatkę najlepiej przechowywać w chłodnym miejscu jednak nie w lodówce, krem traci wtedy swoją puszystość.





Smacznego i słodkiego!
M&M

jesienny krem z dyni

Jesień rozpoczęła się pięknie, słonecznie i złociście. Powoli ten czas kończy się, ale na szczęście nieco słońca w kuchni wprowadza dynia! :)

Zupa krem z dyni gości u nas ostatnio dość często i to w różnych wariantach. Dziś przed Wami przepis prosty i sprawdzony... Będzie złociście i pysznie, szykujcie dynie!



Składniki:
- połowa dyni średniej wielkości
- bulion drobiowy lub warzywny (0,5-1,0 litra)
- 250 ml przecieru pomidorowego
- kilka ząbków czosnku, kawałek świeżego imbiru
- sól, pieprz

Przygotowanie:
Naszą dynię kroimy na ok. 5 cm paski (głównie dla wygody) i układamy w naczyniu żaroodpornym. Dodajemy kilka nieobranych ząbków czosnku, doprawiamy solą i polewamy oliwą. Pieczemy przez godzinę w temperaturze 200 'C. Po upieczeniu odcinamy miąższ od skórki, a czosnek wyjmujemy z łupinek (jest delikatny i mięciutki, wystarczy go ścisnąć). Całość wrzucamy do gotującego się bulionu wraz z przecierem pomidorowym i małymi kawałkami imbiru. Zagotowujemy, po czym całość blendujemy na jednolitą masę. Doprawiamy solą i pieprzem dla smaku. 





Smacznego!
M&M